Wygląd to nie wszystko - Sailor

Po długiej przerwie wróciliśmy. Nie mówimy na jak długo, bo realne życie jest jednak priorytetem :)

I nie ma nic przyjemniejszego niż pisanie tradycyjnych listów… Choć ostatnio i ten zwyczaj zaniedbałam.

Dużo się w naszym życiu ostatnio zmieniło i cieszę się, że wokół tych zmian i ważnych decyzji nie zabrakło piór.

A propos zmian – Sailor…

To pióro mimo rewelacyjnego wyglądu ma jeden mały (choć przy użytkowaniu znaczący) mankament. Jest nim przerywająca stalówka. Doprowadza to do tego, że nie mogę w pełni cieszyć się moim Sailorem i w efekcie sfrustrowana sięgam po inne z piór, a na to jedynie zerkam kątem oka. Zdjęcia tego nie pokażą, więc nie musicie się denerwować…

Co do wygody – nie mam wyrobionego zdania na temat ciężaru pióra, gdyż nie byłam w stanie pisać nim przez dłuższy czas. Jak zrobię coś ze stalówką, to napiszę.

Póki co przedstawiam zdjęcia. Robi wrażenie, prawda? Aż żal, że to egzemplarz kolekcjonerski ;)




Magda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz